Najlepszy COME-BACK w historii metalu

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Najlepszy COME-BACK w historii metalu

Post autor: KingOdin »

Wpisujcie swoje propozycje płyt, które uważacie za wyjątkowe, warte odnotowania come-backi. Imo wrzucajmy tutaj płyty zespołów nie tylko reaktywowanych (nie tylko w oryginalnym składzie), ale też takich, które dały sobie długą przerwę między wydawnictwami albo nagrały album ze starym składem.
Mój typ
nr 1
jest taki:
Mimo, że lubię dwa krążki Dziewicy z Blazem na wokalu, to jednak powrót Dickinsona jest czymś, co warto odnotować w historii metalu. Brave New World to połączenie starych patentów z czymś nowym, świeższym. Dla mnie to jedna z najlepszych płyt IM w ogóle.
Na
drugim miejscu
wrzuciłbym Szwedzkich ponuraków z Grave:
Tytuł albumu - Back From The Grave - to nie tylko rzeczywisty powrót do żywych, ale także nawiązanie do kultowego debiutu grupy, czyli Into The Grave. Album na wskroś Grave'owy a co cieszy najbardziej to to, że ten dobry poziom utrzymują po dziś dzień.
No i mój typ
nr 3
:
Na Tempo Of The Damned przyszło nam czekać aż 12 lat od momentu wydania Force Of Habit. Dla mnie jest to w ogóle nalepszy album Exodus, do pozomu którego już raczej się nie zbliżą (zresztą następne albumy to stopniowy spadek formy w porównaniu do TOTD).
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

Mr Big - What If...
czyli reaktywacja klasycznego składu i doskonały album
K0stek
Posty: 2671
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: K0stek »

Monotheist
_________________
Awatar użytkownika
Moongleam
Posty: 3347
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Moongleam »

Death Angel - The Art of Dying. plyta mnie rozwalila!
_________________
Czas na zmianę podpisu.
Olej
Posty: 3882
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Olej »

Woody Allen pisze:Death Angel - The Art of Dying. plyta mnie rozwalila!
o, wlasnie mialem to napisac
iron maiden bardzo ok, exodus i mr big zajebiste z wyzej wymienionych
_________________
shit happens
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Pewnie niektórzy się zdziwią, ale zajebiście lubię "Jugulator" Judas Priest, dlatego uważam, że był to bardzo udany come back.
Poza tym na pewno "In the Shadows" Mercyful Fate, który wg mnie właściwie nie odstaje od klasycznych dzieł grupy.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

Heathen - Demo 2005
Agent Steel - Omega Conspiracy
Angel Dust - Border Of Reality
Zgadzam się z:
Exodus - TOTD
Death Angel - TAOD
Zgodziłbym się tez z Brave New World gdyby nie to, ale średnio kwalifikuje mi się do tematu
Awatar użytkownika
Est
Posty: 8812
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Est »

Alastor - Spaaazm
Nic innego mi nie przychodzi do głowy.
A nie, jeszcze Desultory - Counting Our Scars.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych][link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Testament - The Formation of Damnation
Szkoda, że ostatni album nie jest tak udany. Może powinni byli poczekać jeszcze z 5 lat?
Awatar użytkownika
KingOdin
Posty: 3915
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: KingOdin »

Last Axeman pisze:Pewnie niektórzy się zdziwią, ale zajebiście lubię "Jugulator" Judas Priest, dlatego uważam, że był to bardzo udany come back.
Ja się nie zdziwiłem. Uważam, że jest to bardzo dobry album. I faktycznie, come back niczego sobie. Tutułowy kawałek czy "Burn In Hell" miło niszczą system
O Death Angel zapomniałem, a też zasługują na chwilę uwagi. Pamiętam jak swego czasu The Art Of Dying długo siedziało mi w głowie.
Nie zapominajmy też o
Destruction
. Schmier powrócił i nagrał świetny album - All Hell Breaks Loose.