Lekko 15 lat minęło od momentu, kiedy mój Grundig, już wówcz
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Lekko 15 lat minęło od momentu, kiedy mój Grundig, już wówczas liczący dobre dwie dekady i od kilku lat kurzący się na półce, miłosiernie został poddany eutanazji i przeniósł się do raju dla gramofonów, a kilka posiadanych przeze mnie analogów powędrowało w pudle pod łóżko czekając na dobry moment na odbudowanie swej pozycji i powrót w blasku chwały.
Od kilku miesięcy pomysł powrotu łaził mi po głowie, a ostatnio wręcz spać nie dawał.
No i stało się...
Dzisiaj, przy akompaniamencie wynajętego na tą okazję chóru 2 batalionu krasnoludzkiej piechoty górskiej, na skompletowanym specjalnie na tą okoliczność epickim i potężnym zestawie audio, dokonał się akt zmartwychwstania idei analogowego brzmienia.
Defloracja dokonana została w jedynie słuszny sposób, czyli za pomocą pierwszej metalowej płyty, w której posiadanie wszedłem (a doniosły ten fakt miał miejsce zimą '89), czyli pierwszego Keepera by Polskie Nagrania. I mimo, że strzępy muzyki ledwo docierały do moich uszu spod nawałnicy trzasków i zgrzytów przyznaję, że stalowy pancerz skuwający moje kamienne serce na chwilę popękał.
Spokojnie, nie mam zamiaru zacząć opowiadać od dzisiaj bzdur, że winyl zjada kompakty na śniadanie ale faktem (choć i oczywistym truizmem) jest, że płyt z czasów kiedy dźwięk w studiu rejestrowało się na taśmach a nie na kompie, słucha się przy użyciu gramofonu ZUPEŁNIE inaczej...
Wyznawcy kultu czarnego krążka wystąp!
Od kilku miesięcy pomysł powrotu łaził mi po głowie, a ostatnio wręcz spać nie dawał.
No i stało się...
Dzisiaj, przy akompaniamencie wynajętego na tą okazję chóru 2 batalionu krasnoludzkiej piechoty górskiej, na skompletowanym specjalnie na tą okoliczność epickim i potężnym zestawie audio, dokonał się akt zmartwychwstania idei analogowego brzmienia.
Defloracja dokonana została w jedynie słuszny sposób, czyli za pomocą pierwszej metalowej płyty, w której posiadanie wszedłem (a doniosły ten fakt miał miejsce zimą '89), czyli pierwszego Keepera by Polskie Nagrania. I mimo, że strzępy muzyki ledwo docierały do moich uszu spod nawałnicy trzasków i zgrzytów przyznaję, że stalowy pancerz skuwający moje kamienne serce na chwilę popękał.
Spokojnie, nie mam zamiaru zacząć opowiadać od dzisiaj bzdur, że winyl zjada kompakty na śniadanie ale faktem (choć i oczywistym truizmem) jest, że płyt z czasów kiedy dźwięk w studiu rejestrowało się na taśmach a nie na kompie, słucha się przy użyciu gramofonu ZUPEŁNIE inaczej...
Wyznawcy kultu czarnego krążka wystąp!
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Często u kumpla słuchamy czarnych płyt, ostatnio padł mu cd-k, więc jest do wyboru oglądać cos na DVD, słuchać z kompa mp3 lub winyle, oczywiście wybieramy winyle.
Muzyka różna, bo kumpel słucha od Kinga ( nie Diamonda rzecz jasna po Metallicę)
Dziś leciał Marillion - Fugazi, jakiś Styx i Tangerine Dream.
Tu w second handach winyle można kupić dosłownie za grosze.
_________________
666
Muzyka różna, bo kumpel słucha od Kinga ( nie Diamonda rzecz jasna po Metallicę)
Dziś leciał Marillion - Fugazi, jakiś Styx i Tangerine Dream.
Tu w second handach winyle można kupić dosłownie za grosze.
_________________
666
jam jest też, nie chwaląc się, niestety, dni chwały mojego adapteru dawno minęły,na razie nie przewiduję nowego, raz na miesiąc przekładam swoje resztki analogów, co to mi pozostały po perturbacjach życiowych i wzdycham, ale dni chwały jeszcze przede mną : ) Keepera oczywiście też mam , choć wersję tamtejszą, rozkładaną , a pierwsza płyta metalowa to chyba singiel TSA, a pierwsza w ogóle to Pink Floyd Ummagumma .
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Dwa tygodnie intensywnego męczenia drapaczki pozwala mi dokonać błyskotliwego podsumowania, że starych płyt lepiej słucha się z analogu a nowych z CD.
Przy Walls Of Jericho, Hall of The Mountain King, A Social Grace czy The Warning literalnie spadły mi buty natomiast np. Volbeat brzmi dość mdło i brakuje mu kompaktowego pierdolnięcia.
Co nie zmienia faktu, że w każdym przypadku kiedy w drzwiach staje listonosz z płytą czuje się jak pięciolatek na widok świętego Mikołaja
Przy Walls Of Jericho, Hall of The Mountain King, A Social Grace czy The Warning literalnie spadły mi buty natomiast np. Volbeat brzmi dość mdło i brakuje mu kompaktowego pierdolnięcia.
Co nie zmienia faktu, że w każdym przypadku kiedy w drzwiach staje listonosz z płytą czuje się jak pięciolatek na widok świętego Mikołaja
