Najlepszy album KING DIAMOND

Dział dla ryzykantów! Obowiązuje w nim tylko jedna zasada: brak innych zasad. Potykają się muzycy z muzykami, kapele z kapelami, płyty z płytami, Bóg z Szatanem, Luke z Vaderem - każdy z każdym. Kto z kim, to zależy tylko od Was. Do walki!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Najlepszy album KING DIAMOND

Post autor: Alvacast »

1. Conspiracy
2. Voodoo
3. Them
4. Abigail
5. The Puppet Master
6. The Eye
7. Abigail 2 - The Revenge
8. House Of God
9. Fatal Portrait
10. Give Me Your Soul...Please
11. The Spider's Lullabye
12. The Graveyard
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Hehe dość kontrowersyjnie z tym "Voodoo" chociaż to bardzo dobry album, ale jeszcze bardziej kontrowersyjnie z "The Puppet Master", który choć zupełnie niezły to w moim rankingu znalazł się raczej bliżej końca
U mnie kontrowersji raczej nie będzie:
1. Abigail
2. Conspiracy
3. Them
4. The Eye
5. Fatal Portrait
6. House of God
7. The Spider's Lullabye
8. Voodoo
9. Abigail II
10. The Puppet Master
11. The Graveyard
12. Give Me Your Soul...Please
Muszę jednak podkreślić, że ostatni album, choć zajmuje też ostatnie miejsce, to wstydu Kingowi nie przynosi.
Awatar użytkownika
berba
Posty: 6274
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: berba »

Dla mnie płyty Kinga to przede wszystkim historia. Dopiero potem muzyka. Pod tym względem wybieram "The Graveyard". 0 gadania o magii, duchach, rzeczach nadprzyrodzonych. Jest tylko psychol owładnięty chęcią zemsty. I to jest w tym wszystkim najlepsze (najgorsze). Prawdopodobieństwo prawdziwości....
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Historie są świetnym dopełnieniem i tworzą wespół ze stroną muzyczną nierozerwalną całość, ale dla mnie to jednak muza jest na pierwszym miejscu, dlatego "The Graveyard" w mojej hierarchii jest daleko, bo nie chwyta mnie tak jak powinien.
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Nie inaczej, bo gdyby King wydawał tomiki z poezją, nigdy byśmy o nim nie usłyszeli. Liczy się muzyka.
Co do twojego podziału Axe, to muszę stwierdzić, że jest...bezpieczny.
Takie niekontrowersyjne umieszczenie 5 pierwszych płyt na 5 miejscach to takie asekuranctwo
Najlepsza ekipa na Voodoo, wejście perkusji Herberta w LOA House wybija z laczków.
Co jest złego w Puppet Master? Parę chórków Livii Zity? Świetne melodie, historia, klimat, może tylko brzmienie mało ostre.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7121
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

Pierwsza trójka:
1. Conspiracy
2. Abigail
3. The Graveyard
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Alvacast pisze:Co do twojego podziału Axe, to muszę stwierdzić, że jest...bezpieczny.Takie niekontrowersyjne umieszczenie 5 pierwszych płyt na 5 miejscach to takie asekuranctwoNajlepsza ekipa na Voodoo, wejście perkusji Herberta w LOA House wybija z laczków.Co jest złego w Puppet Master? Parę chórków Livii Zity? Świetne melodie, historia, klimat, może tylko brzmienie mało ostre.
Zgadza się, jest może bezpieczna, ale tak to widzę, więc nie będę na chama pchał do czołówki któregoś z mniej znanych albumów tylko po, żeby się wyróżnić, dlatego o żadnym asekuranctwie nie może być mowy
Zastanawiałem się jednak czy by do piątki nie wcisnąć "House of God", który z tych późniejszych płyt wchodzi mi najlepiej i stawiam go w sumie na równi z debiutem. W przypadku pozostałych nie da rady inaczej.
Nic złego w "The Puppet Master" nie ma, po prostu jako całość nie zajmuje mnie tak, jak kilka innych albumów KD. Generalne zarzuty jakie mam w stosunku do wszystkich płyt Kinga po "House of God" to zbyt mało ognia, wyczuwalne zimne, wyrachowane podejście do tej stricte heavy metalowej materii, za to zwiększona rola teatralnego aspektu, który w wielu momentach zdaje się dominować. Znacznie bardziej wolałem, kiedy teatr i gitarowa moc były w równowadze lub z przewagą tego drugiego. Ostatnimi czasy natomiast nawet jeśli gitary zdają się szyć mocno, to nie porywają tak jak dawniej, wydają się zbyt poukładane, za mało w nich żywiołu.
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Abigail
Fatal Portrait
Them
Conspiracy
_________________
666
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Zobaczymy nowy wypust, King po operacji wydaje się w dobrej dyspozycji wokalnej. HOG ma bardzo dobre momenty, niestety środek płyty mocno siada.
Awatar użytkownika
Burzum666
Posty: 592
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Burzum666 »

Mój ulubiony zespół, co raczej widać
.
Bezapelacyjnie wygrywa Abigail, a dalej:
Them
Fatal Portrait
The Eye
Conspiracy
The Graveyard
The Spider's Lullabye
House Of God
The Puppet Master
Voodoo\Give Me Your Soul...Please/Abigail 2 - The Revenge
Trzy ostanie na tym samym ostatnim miejscu, bo płyty bardzo słabe. Nic nie pozostaje w głowie. Ani jakaś melodia, kawałek, nic. Na nową płytę czekam oczywiście z wielka niecierpliwością, ale nadziei na coś naprawdę dobrego to mam raczej nie za dużo.
_________________