Strona 1 z 2

Vader - The Empire

: śr lis 23, 2016 3:45 pm
autor: Last Axeman
01. Angels of Steel
02. Tempest
03. Prayer to the God of War
04. Iron Reign
05. No Gravity
06. Genocidius
07. The Army-Geddon
08. Feel My Pain
09. Parabellum
10. Send Me Back to Hell
Dwunasty LP olsztynian (nie licząc obu części "Future of the Past").
Jest tak oczywisty i przewidywalny, że aż boli. Peter i spółka dalej eksplorują swoje poletko w sposób, na który przestawili się w ostatnich latach tj. death metalową bazę zakrapiamy thrashem i heavy metalem, żeby było jeszcze bardziej old schoolowo. Z tym, że w odróżnieniu od rzeczy wychodzących w złotej dekadzie metalu, w której generał najwyraźniej się okopał i z której nie zamierza się ruszać, "Imperium" brzmi czyściutko, współcześnie i do tego niespecjalnie brutalnie jak na death metalowy band.
Nie ma na "The Empire" absolutnie nic, co nie znalazłoby się na poprzednich płytach. Wszystkie charakterystyczne składniki wypracowane w przeszłości znalazły miejsce i tu (wrażenie de ja vu, a nawet autocytaty). Przeważnie jest szybko (na thrashową modłę i blastowo), oczywiście ze zwolnieniami i średnimi tempami (kroczący "Iron Reign" to właściwie heavy metal zajeżdżający Accept). Przede wszystkim jest prosto. Tym razem panowie odpuścili wszelkie filmowo-orkiestralne ozdobniki, brak też tak wyróżniających się utworów (jakościowo i stylistycznie) jak np. hicior "Triumph of Death" z poprzedniego albumu. Jest równo i stylistycznie zbieżnie przez całe 33 minuty (no może z małymi odstępstwami). "The Empire" to esencja vaderowej esencji, bez upiększaczy (podobny myk Peter zrobił na "Necropolis"). Czyli - podsumowując - jest słabo i nudno?
Ano nie. Wydawało mi się tak po pierwszych 2-3 odsłuchach, które były pobieżne. Bolało wtedy mocno wrażenie przesadnego wpierdalania swojego ogona, do tego w nazbyt wymuskanej oprawie brzmieniowej, za mało miażdżącej bębenki jak na śmierć metalowy z gruntu zespół.
Ale po kolejnych dwóch odsłuchach, już znacznie uważniejszych, okazało się, że radocha z kontemplacji tego prostego i oczywistego materiału jest spora, oklepane riffy prowokują do head bangingu, a udane melodyjne solówki Pająka porywają do tańca. No i wyszło, że jestem na tak i że znów kupię oryginał.
Jeśli ktoś nie akceptuje retro zwrotu i oczekuje dodawania nowych elementów, a przynajmniej solidnego czystego gatunkowo brutalnego napierdolu, może się spokojnie oddalić.

: śr lis 23, 2016 4:41 pm
autor: Kamilbolt
Generalnie album bardzo w porządku, aczkolwiek brak tu momentów, które zapadają w pamięć na dłużej. Nie mniej na wejście do topu wystarczy spokojnie.

: śr lis 23, 2016 4:46 pm
autor: berba
Baaaardzooo słaaaaaabeeeeee

: śr lis 23, 2016 5:49 pm
autor: Tomek/Nevermore
kupiłem sobie CDka, dlatego nie może być słabe...
paradoksalnie pierwszy odsłuch - wrazenia jak u kolegi Piotra...

: śr lis 23, 2016 6:05 pm
autor: berba
Kurde, ja dałem dwa obroty i jakoś wolę wrócić do "Impressions...". Chyba nie rozumiem tej płyty...

: śr lis 23, 2016 7:56 pm
autor: Sebol
Jak na ten moment dla mnie to najsłabsza ich pełna płyta studyjna, co nie zmienia faktu, że nie jest to dno ani totalny słabiak, na ten moment oceniam jako "dość dobra".
_________________

: czw lis 24, 2016 12:10 am
autor: progmetall
Nie może być słaba, jest czacha,czołg czy co to tam jest,lufy na potęgę...

: czw lis 24, 2016 6:08 am
autor: berba
Na "Impressions..." jest czacha, to to popierdółka jest

: czw lis 24, 2016 8:35 am
autor: progmetall
berba pisze:Na "Impressions..." jest czacha, to to popierdółka jest

: czw lis 24, 2016 8:39 am
autor: berba
Sam przelicz