Angelus Apatrida - Cabaret de la guillotine

Wszystko o płytach 2018 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Angelus Apatrida - Cabaret de la guillotine

Post autor: Last Axeman »

1. Sharpen the Guillotine 06:01
2. Betrayed 06:05
3. Ministry of God 05:00
4. The Hum 04:26
5. Downfall of the Nation 04:49
6. One of Us 03:13
7. The Die Is Cast 05:23
8. Witching Hour 05:59
9. Farewell 06:24
10. Martyrs of Chicago
Płyta wyszła na początku maja, ale ostatnio mało czasowy jestem i dopiero przedwczoraj uświadomiłem sobie, że już jest.
Trzymają się Hiszpanie receptury wypracowanej na poprzednich 2 - 3 albumach. Obsłuchuję się jeszcze, ale podoba się i to bardzo. Pierwszorzędny thrash.
https://www.youtube.com/watch?v=fz4BZrr_M3A
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

Jeden z lepszych
Bardzo dobrze dobrane proporcje między agresją i melodią. No i co najważniejsze, chłopaki wciąż brzmią świeżo - jak oni to robią
Awatar użytkownika
savafat
Posty: 2527
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: savafat »

A na mnie udostępniony kawałek nie robi większego wrażenia, choć trochę przypomina mi metallicę, to jednak w moim odczuciu jakoś się szarpią z melodią.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Jakby więcej czysto śpiewanych refrenów, kontrastujących z szybko tnącymi zwrotkami. Wiem, że może to w teorii niezbyt zachęcające, ale Hiszpanie dali radę i nie ma wiochy. Trzeba też podkreślić, że całość jest świetnie wyprodukowana.
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

posłuchałem ostatnio w pracy, bardzo spoko album
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Taki zajebisty thrash, a tu milczenie w temacie. Hiszpany se tak wszystko zorganizowały, że jest równie fajnie, kiedy jest chłosta oraz kiedy jest czysto i melodyjnie. I ballad jaka prężna:
https://www.youtube.com/watch?v=FvLJ_i_So30
Sebol
Posty: 2604
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sebol »

A dla mnie to po prostu dobra płyta była, wszystko na miejscu, jednak urewania dupy nie odnotowano, chyba robię się marudny na starość
_________________
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Mnie urywa. Przy każdym powrocie to następuje
Płynność i jakość przechodzenia z agresywnych partii w melodyjne i śpiewne zadziwiająca. To chyba również najoryginalniejszy album angelusów, na którym najmniej słychać bezpośrednie wpływy innych zespołów.
Awatar użytkownika
pan_Heathen
Posty: 9156
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: pan_Heathen »

musze dac szanse, pamietam, ze byla ta plyta dla mnie rozczarowaniem po "The Call". Za melodyjne to było.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Takie można odnieść wrażenie przy pierwszych obrotach. Zdaje się, że też takie odniosłem. Może nie w sensie, że mnie to wkurwiało i negatywnie rzutowało na ocenę, ale bardziej na zasadzie "fajnie, ale wolę większy dokurw". Ale dokurwu mi teraz nie brakuje. Zresztą uważam, są go wystarczające ilości, a większa melodyjność stuffu z głową rozprowadzona po całości. No i nie są to cukierkowate melodie.