Najlepszy Album Helstar
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Jakie oczy? Już mi wypłynęły...
Fajne barokowe intro nie zmienia faktu, że przez 40 minut riffowanie na jedno kopyto. Dążenie ku większemu ciężarowi spowodowało jednowymiarowość - wyznaczony cel osiągnięto dopiero na płycie następnej, gdzie są i zajebiste melodie i moc. Jedynym jasniejszym punktem jest tu Angel Of Death. Nie, wolę debiut. Znacznie.
Fajne barokowe intro nie zmienia faktu, że przez 40 minut riffowanie na jedno kopyto. Dążenie ku większemu ciężarowi spowodowało jednowymiarowość - wyznaczony cel osiągnięto dopiero na płycie następnej, gdzie są i zajebiste melodie i moc. Jedynym jasniejszym punktem jest tu Angel Of Death. Nie, wolę debiut. Znacznie.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Nigdy nie wydawała mi się jednowymiarowa, za to znacznie bardziej energiczna i riffowa w porównaniu z jeszcze trochę niezdecydowanym debiutem, co moim zdaniem wyszło tylko na plus. No i wokal James'a znacznie lepszy - dopiero na dwójce znalazł swój styl śpiewania, w obrębie którego mniej lub bardziej porusza się do dziś. Następne dwie faktycznie poszły jeszcze dalej w szybkie riffowanie i większą ekwilibrystykę gitarową i oczywiście są świetne. "Remnants" jawi się bardziej jako pomost między bliższym typowemu heavy debiutem a galopującymi, naspeedowanymi petardami z trójki i czwórki, niemniej jara mnie mocno
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
