Sport w naszym prywatnym życiu
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Haha. No tak.
Po prostu chciałbym wybrać najlepszą opcję spalenia zbędnego balastu. Fire mówi, że bieganie jest najlepsze. Szczerze to już miałem dużą ochotę na to, a później naczytałem się opinii o szkodliwym wpływie na stawy. Jeszcze zatem pomyślę. Może spróbuję biegania, bo nic mnie nie kosztuje, a później ewentualnie siłownia. Człowiek był młody to nie miałem takich problemów. Ech...
Po prostu chciałbym wybrać najlepszą opcję spalenia zbędnego balastu. Fire mówi, że bieganie jest najlepsze. Szczerze to już miałem dużą ochotę na to, a później naczytałem się opinii o szkodliwym wpływie na stawy. Jeszcze zatem pomyślę. Może spróbuję biegania, bo nic mnie nie kosztuje, a później ewentualnie siłownia. Człowiek był młody to nie miałem takich problemów. Ech...
Nie ma co się wykręcać artykułami, tylko trzeba korzystać z pogody, póki jest, bo potem będzie zima i po ptokach
Moim zdaniem warto robić zarówno biegi, jak i siłownię, bo stawiając wyłącznie na biegi będziesz wyglądał, jak wychudzony maratończyk. O wiele lepiej wyglądać, jak sprinter albo chociaż Bond, James Bond
Tylko że ten drugi wariant to kwestia włożenia w to paru lat sumiennej pracy - z doświadczenia wiem, że łatwo nie jest
Moim zdaniem warto robić zarówno biegi, jak i siłownię, bo stawiając wyłącznie na biegi będziesz wyglądał, jak wychudzony maratończyk. O wiele lepiej wyglądać, jak sprinter albo chociaż Bond, James Bond
Tylko że ten drugi wariant to kwestia włożenia w to paru lat sumiennej pracy - z doświadczenia wiem, że łatwo nie jest
Kirk pisze:Haha. No tak.Po prostu chciałbym wybrać najlepszą opcję spalenia zbędnego balastu. Fire mówi, że bieganie jest najlepsze. Szczerze to już miałem dużą ochotę na to, a później naczytałem się opinii o szkodliwym wpływie na stawy. Jeszcze zatem pomyślę. Może spróbuję biegania, bo nic mnie nie kosztuje, a później ewentualnie siłownia. Człowiek był młody to nie miałem takich problemów. Ech...
Bez przesady, to tak jakby powiedzieć że stawiając wyłącznie na siłownię będzie wyglądał jak Burneika.Kamilbolt pisze:stawiając wyłącznie na biegi będziesz wyglądał, jak wychudzony maratończyk.
Z dala od bieżni, kolana sobie zniszczysz.
Od 2,5 roku chodzę 4x/tyg na siłownię i polecam absolutnie każdemu, kto chce się wziąć za siebie.
Przede wszystkim zmień nawyki żywieniowe, bo zazwyczaj tutaj jest pies pogrzebany. Policz kalorie, ile średnio dziennie jesz i utnij tak ze 300 (zbalansuj sobie dietę białko/węglodowany/tłuszcze, żeby dobrze się czuć). Dołóż do tego trening z ciężarami tak ze 3 razy w tygodniu i pokręć trochę na rowerku. Efekty murowane, choć nie spodziewaj się "od zera do pakera w 3 miesiące". 0,5kg/tydzień spadku wagi to dobry wynik, który można utrzymywać miesiącami i robić progres.
Najważniejsza jest wytrwałość. Idę na tę siłownie niezależnie od tego, czy mi się chce, czy nie, czy świeci słońce, czy leje, czy spałem 10 godzin, czy 6. A szczególnie na początku warto być terrorystą i bardzo rzetelnie wszystkiego pilnować, potem wchodzi to w nawyk.
Od 2,5 roku chodzę 4x/tyg na siłownię i polecam absolutnie każdemu, kto chce się wziąć za siebie.
Przede wszystkim zmień nawyki żywieniowe, bo zazwyczaj tutaj jest pies pogrzebany. Policz kalorie, ile średnio dziennie jesz i utnij tak ze 300 (zbalansuj sobie dietę białko/węglodowany/tłuszcze, żeby dobrze się czuć). Dołóż do tego trening z ciężarami tak ze 3 razy w tygodniu i pokręć trochę na rowerku. Efekty murowane, choć nie spodziewaj się "od zera do pakera w 3 miesiące". 0,5kg/tydzień spadku wagi to dobry wynik, który można utrzymywać miesiącami i robić progres.
Najważniejsza jest wytrwałość. Idę na tę siłownie niezależnie od tego, czy mi się chce, czy nie, czy świeci słońce, czy leje, czy spałem 10 godzin, czy 6. A szczególnie na początku warto być terrorystą i bardzo rzetelnie wszystkiego pilnować, potem wchodzi to w nawyk.
Liczyć kalorii chyba nie będę, bo nie mam na to czasu. Co bym nie policzył to i tak wyjdzie za dużo, bo prowadzę tryb siedząco kanapowy. Co bym nie zjadł to i tak nie spalam, bo kiedy skoro brakuje mi ruchu. Póki co ratuje się aplikacją, która pokazuje ile zrobiłem kroków i niestety jak się okazuje nawet w tej dziedzinie ruchu też nie zawsze, a wręcz często, nie wyrabiam normy. Pozostaje mi po prostu ruszyć dupsko i robić cokolwiek.
no szlag mnie trafi przez tę pogodębuhaj pisze:Rajd po Beskidzie Żywieckim. Pogoda wspaniała. Humor jeszcze lepszy. Zyć nie umierać
, miałem zaliczyć ze 20 taczek z nawierzchnią, co to ją wypłukało do lasu, skończyło się na trzech, bo znowu niebo lunęło
A Ty se hasasz w słoneczku, i to po Beskidzie
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Rozmasuj piłeczka tenisową o sciane sie opierając łopatkę, bark, kruczy i miesien piersiowy. Tam gdzie będzie cie kłuło pod piłeczka to szczególnie. PomożeKamilbolt pisze:No a mnie się jakiś problem z prawym barkiem (nie wiem, czy nie jaki rotator) albo coś innego - nie znam się na anatomii tak, jakbym chciał) napatoczył w tym tygodniu i mam niestety przymusową przerwę.
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
