Helloween - Helloween

Wszystko o płytach 2021 roku

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
moonfire
Posty: 774
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: moonfire »

firesoul pisze:Ponieważ Boga nie ma to ja Ci odpowiem- jedynka to płyta wspaniała i zasłużenie legendarna, w najlepszy możliwy sposób definiująca euro power czy tam melodic metal, zwał jak zwał, lepszej w tej stylistyce nie było i już nie będzie, a dwójka jedzie głównie na renomie jedynki ale robi to z urokiem, chociaż to urok w typie umazanego czekoladą przedszkolaka
Moongleam pisze:Nie nadazam za tymi wszystkimi nowymi modami. Nie wiedzialem, ze obsrywanie Helloween jest teraz mocno na czasie.
W takim razie ta moda trwa u mnie od ponad 30 lat, bo tyle słucham metalu, a Helloween (poza wyjątkami, które wymieniłem), nie lubiłem nigdy. Nie lubię piosenek dla dzieci po prostu.
_________________
Litera Tura - blog literacki, co się kulom nie kłaniał
Kubeusz
Posty: 574
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kubeusz »

Ja tam całkiem lubię Chameleon, jest tam parę kawałków, które lubię.
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7122
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

moonfire pisze:firesoul napisał:Ponieważ Boga nie ma to ja Ci odpowiem- jedynka to płyta wspaniała i zasłużenie legendarna, w najlepszy możliwy sposób definiująca euro power czy tam melodic metal, zwał jak zwał, lepszej w tej stylistyce nie było i już nie będzie, a dwójka jedzie głównie na renomie jedynki ale robi to z urokiem, chociaż to urok w typie umazanego czekoladą przedszkolakaDziękuję, Panie Boże, za tę odpowiedź."Walls of Jericho" lubię za dzikość i pierwotność - potem to się wszystko ulotniło.
firesoul pisze:Ponieważ Boga nie ma to ja Ci odpowiem- jedynka to płyta wspaniała i zasłużenie legendarna, w najlepszy możliwy sposób definiująca euro power czy tam melodic metal, zwał jak zwał, lepszej w tej stylistyce nie było i już nie będzie, a dwójka jedzie głównie na renomie jedynki ale robi to z urokiem, chociaż to urok w typie umazanego czekoladą przedszkolaka
Eee tam, nie jestem Bogiem, ja istnieję
A co do meritum co zgadzam się z Tobą o tyle, że przy całej mojej odwiecznej miłości do jedynki Keepera i Kiskego to wraz z dojrzewaniem muzycznym proporcje w słuchaniu się odwracały na korzyść Walls of Jericho i już od dawna jeśli wracam do Helloween (a zdarza się to teraz rzadko) to z reguły jest to właśnie Walls albo pierwsza EP-ka, z tego powodu, o którym piszesz.
Numerów z jedynki nie nazwałbym jeszcze piosenkami dla przedszkolaków, to się zaczęło dopiero od drugiej części, ale jednak wolę tą pierotną surowiznę niż późniejsze pitolenie (no może z wyjątkiem Twilight of Rhe Gods bo tego kawałka mogę słuchać do usranej śmierci)
Awatar użytkownika
progmetall
Posty: 12291
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: progmetall »

Ja miałem tą okazję zobaczyć Helloween w 1987 roku i to jak zagrali i jak zaśpiewał Kiske to była miazga, to był Tate niemieckiego power metalu.
Awatar użytkownika
Last Axeman
Posty: 13206
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Last Axeman »

Kubeusz pisze:Ja tam całkiem lubię Chameleon, jest tam parę kawałków, które lubię.
Jak dla mnie ok. połowa płyty jest świetna: "First Time", "Music", "I Believe", "Giants", "Step out of Hell". To już inne granie, ale wyszło kapitalnie.
W kontekście ostatniej dyskusji - obydwa keepery są kapitalne, ale nieznacznie wolę pierwszy. Na jedynce - jak to zostało określone - radosne pitolenie, było jeszcze ograniczone do minimum, natomiast słusznie Firesoul zwrócił uwagę, że w większym zakresie pojawiło się na dwójce.
Mnie generalnie bardzo pasuje ten późniejszy Helloween także z Derisem, ale przede wszystkim tam, gdzie metalowa moc przeważa nad radosnym pitoleniem m.in. "The Time of the Oath" czy "Better than Raw". To są albumy, które tylko minimalnie niżej oceniam od pierwszych. "The Dark Ride" też bardzo lubię, ale tu ta większa powaga a nawet pewien niepokój, o którym pisało się sporo w kontekście całego albumu, tak naprawdę zawiera się mniej więcej w połowie materiału, natomiast druga połowa to już radosne aż nadto ściganie.
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

Last Axeman pisze:Mnie generalnie bardzo pasuje ten późniejszy Helloween także z Derisem, ale przede wszystkim tam, gdzie metalowa moc przeważa nad radosnym pitoleniem m.in. "The Time of the Oath" czy "Better than Raw".
Ja bym jeszcze Mastera dorzucił i w zasadzie jeśli chodzi o pełne albumy Helloween to dla mnie tyle (z innych mogę sobie piosenki powybierać)
Awatar użytkownika
piciu6
Posty: 14885
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: piciu6 »

firesoul pisze:moonfire napisał:firesoul napisał:Ponieważ Boga nie ma to ja Ci odpowiem- jedynka to płyta wspaniała i zasłużenie legendarna, w najlepszy możliwy sposób definiująca euro power czy tam melodic metal, zwał jak zwał, lepszej w tej stylistyce nie było i już nie będzie, a dwójka jedzie głównie na renomie jedynki ale robi to z urokiem, chociaż to urok w typie umazanego czekoladą przedszkolakaDziękuję, Panie Boże, za tę odpowiedź."Walls of Jericho" lubię za dzikość i pierwotność - potem to się wszystko ulotniło.Eee tam, nie jestem Bogiem, ja istniejęA co do meritum co zgadzam się z Tobą o tyle, że przy całej mojej odwiecznej miłości do jedynki Keepera i Kiskego to wraz z dojrzewaniem muzycznym proporcje w słuchaniu się odwracały na korzyść Walls of Jericho i już od dawna jeśli wracam do Helloween (a zdarza się to teraz rzadko) to z reguły jest to właśnie Walls albo pierwsza EP-ka, z tego powodu, o którym piszesz.Numerów z jedynki nie nazwałbym jeszcze piosenkami dla przedszkolaków, to się zaczęło dopiero od drugiej części, ale jednak wolę tą pierotną surowiznę niż późniejsze pitolenie (no może z wyjątkiem Twilight of Rhe Gods bo tego kawałka mogę słuchać do usranej śmierci)
moonfire pisze:firesoul napisał:Ponieważ Boga nie ma to ja Ci odpowiem- jedynka to płyta wspaniała i zasłużenie legendarna, w najlepszy możliwy sposób definiująca euro power czy tam melodic metal, zwał jak zwał, lepszej w tej stylistyce nie było i już nie będzie, a dwójka jedzie głównie na renomie jedynki ale robi to z urokiem, chociaż to urok w typie umazanego czekoladą przedszkolakaDziękuję, Panie Boże, za tę odpowiedź."Walls of Jericho" lubię za dzikość i pierwotność - potem to się wszystko ulotniło.
firesoul pisze:Ponieważ Boga nie ma to ja Ci odpowiem- jedynka to płyta wspaniała i zasłużenie legendarna, w najlepszy możliwy sposób definiująca euro power czy tam melodic metal, zwał jak zwał, lepszej w tej stylistyce nie było i już nie będzie, a dwójka jedzie głównie na renomie jedynki ale robi to z urokiem, chociaż to urok w typie umazanego czekoladą przedszkolaka
Ładnie napisałeś, zupełnie jakbym ja
uwielbiam szczenięcy nakurw epki, dojrzałość i mięcho Walls Of Jerycho i nieprawdopodobną wręcz ekwilibrystykę pierwszego klucznika, o którym słusznie napisałeś, że wytyczył i zarazem zamknął temat. Dwójka dla mła nadal pozostaje infantylną i śmieszkową kontynuacją .
_________________
http://www.zbychowka.eu/
https://www.facebook.com/pages/Zbych%C3 ... 6680871283
Awatar użytkownika
sonen
Posty: 4199
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sonen »

Kubeusz
Posty: 574
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kubeusz »

Nie dosłuchałem do końca.
Awatar użytkownika
sonen
Posty: 4199
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sonen »

Jak dla mnie - jest nieźle. Kiske w formie, niezłe melodie, Deris jakoś nie wkurwia...