Overkill - Scorched
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
Przesłuchałem. Jest dobrze - lepiej niż na poprzedniej ale ciągle mam wrażenie, że mógłbym dowolny utwór umiescić na jakiejkolwiek ich płycie z ostatnich kilkunastu lat i nie zorientować się o zmianie. Grają mega podobnie i utowy - choc pojedynczo fajnie sie ich słucha - zlewają się w jedną papkę. Ostatni wielki ich album, który nadal słucham z ogromną przyjemnością i potrafię umiejscowić poszczególne utwory w głowie wg listy z tyłu okładki to Ironbound
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
_________________
Przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić!
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Mam podobnie, pierwsze 5 płyt jest nie do ruszenia, a później zrobiła się z Overkila manufaktura. Nagrywali płyty według schematu raz lepsze Bloodletting,Ironbound, Electric Age innym razem gorsze jak napakowany do bólu groove Necroshine, I Hear Black, Immortalis.buhaj pisze:Przesłuchałem. Jest dobrze - lepiej niż na poprzedniej ale ciągle mam wrażenie, że mógłbym dowolny utwór umiescić na jakiejkolwiek ich płycie z ostatnich kilkunastu lat i nie zorientować się o zmianie. Grają mega podobnie i utowy - choc pojedynczo fajnie sie ich słucha - zlewają się w jedną papkę. Ostatni wielki ich album, który nadal słucham z ogromną przyjemnością i potrafię umiejscowić poszczególne utwory w głowie wg listy z tyłu okładki to Ironbound
Nigdy nie byłem fanem Linska ,ale miał lepsze i gorsze momenty. Dwie gitary, które czasem było słabiej słychać niż jedną Gustafsona.
Tu jedna rzecz mnie strasznie irytuje a nawet wkurwia - Blitz, nie mogę strawić jego darcia papy na tej płycie, a potrafi zaśpiewać. Na The Electric Age wychodziło mu to znacznie lepiej, nie wspominając już o strych płytach.
Produkcja jest mało selektywna i chaotyczna. Muzycznie jest całkiem nieźle, ale jak mi ktoś powie,że to najlepszy album od Horrorscope, to nie świadczy najlepiej o tych kilkunastu płytach. Nie skreślam albumu, bo trzeba dać temu więcej czasu.
_________________
666
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Albo ja się nie znam na thrashu, albo to jest nudne jak cholera. Plastikowe i bez polotu. Na Ironbound i The Electric Age było pare bardzo dobrych kawałków, ale cała reszta od pierwszego z wymienionych to jest w/g mnie imho mnie granie bez ciekawych riffów opierające się tylko na nostalgii i szybkości. Kiedyś się smialem, ze Testament generuje swoje płyty (teraz napisalbym ze chatemGPT) ale tam czasem są jakieś zagrania ze naprawde czapka spada do bigosu, a tu zaciskanie zębów, żeby przetrwac. A i podobnie jak w Death Angel - ten cienki wokal stał się irytujący.
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
-
Tomek/Nevermore
- Posty: 2491
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Moim zdaniem, to bardzo dobra płyta. Kilka razy już się obróciła i zdania nie zmieniam - to najlepsza ich rzecz od "Ironbound".Tomek/Nevermore pisze:bardzo fajna płyta... ile w niej POWERA! - wykrzyczałem po pierwszym odsłuchu (z CD)... z każdy kolejnym podejściem jest jednak tylko GORZEJ (nie napiszę - źle, ale żadna tam rewelacja)
_________________
Litera Tura - blog literacki, co się kulom nie kłaniał
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
moonfire pisze:Tomek/Nevermore napisał:bardzo fajna płyta... ile w niej POWERA! - wykrzyczałem po pierwszym odsłuchu (z CD)... z każdy kolejnym podejściem jest jednak tylko GORZEJ (nie napiszę - źle, ale żadna tam rewelacja)Moim zdaniem, to bardzo dobra płyta. Kilka razy już się obróciła i zdania nie zmieniam - to najlepsza ich rzecz od "Ironbound".
Drop the Hammer Down niszczy całą tą płytę.Tomek/Nevermore pisze:bardzo fajna płyta... ile w niej POWERA! - wykrzyczałem po pierwszym odsłuchu (z CD)... z każdy kolejnym podejściem jest jednak tylko GORZEJ (nie napiszę - źle, ale żadna tam rewelacja)
_________________
666
