Jan Łomignat pisze:Oenologist napisał:Właśnie wróciłem z knajpy, gdzie z jednym z moich najlepszych przyjaciół pogadaliśmy na temat tego właśnie albumu. Minęły dwa lata odkąd Dave wypuścił Lilith na świat i skłamałbym, jeśli odbieram nadal ten album tak jak odbierałem go gdy posłuchałem mp3/promosa/oryginału etc. Wszelakie zarzuty dotyczące do produkcji całości to jedno, ale jak to mój kum rzekł: "To jest piękny album". I jak oddany fan tego zespołu nie mogę zaprzeczyć. Są tu momenty absolutne, momenty totalne, momenty które chwycić powinny każdego, kto kocha ten zespół, ma na półce ich wszystkie płyty, a Age Of Consent nawet i w 3 egzemplarzach.Sek w tym, że otrzymaliśmy rewelacyjny sos do spaghetti, z czarnymi oliwkami, anchois, świeżymi pomidorami, bazylią, kaparami, lecz ten makaron zdaje się być niskiej jakości i nieco rozgotowany.Kum rzekł "Nie potrafię wybaczyć temu albumowi kiepskiej produkcji, ale tu są genialne kompozycję". Mam taką cechę charakteru, że nie potrafię wybaczyć ładnej dziewczynie braku intelektu. A w tym przypadku toleruję brzydotę, bo dziewcze ma wiele do przekazania.A najbardziej szkoda mi Edwarda P. który jest wybornym muzykiem, a nie ma okazji do zrobienia tego, od czego jest w tym zespole. Gdzieś tam na półce leży zdjęcie Davida DeFeisa z autografem, mój kum mówi "Ten to ma krzywe spojrzenie....", a ja na to iż żadne spojrzenie nie zamydli mi uszu i jednak pewne mankamenty nadal będą straszyć. Coś jak chwasty pośród młodych sadzonek sosny koreańskiej.Z góry zaznaczam, że w dupie mam zdanie i opinie ludzi nie znających zespołu, nie posiadających jego płyt, posiłkujących się wydębionymi promosami (ach, nie ma to jak wydębione promosy) lub mających w dupie moją opinię na ten temat.widać, że wróciłes z knajpy
W którym niby miejscu Jasiu? :>Oenologist pisze:Właśnie wróciłem z knajpy, gdzie z jednym z moich najlepszych przyjaciół pogadaliśmy na temat tego właśnie albumu. Minęły dwa lata odkąd Dave wypuścił Lilith na świat i skłamałbym, jeśli odbieram nadal ten album tak jak odbierałem go gdy posłuchałem mp3/promosa/oryginału etc. Wszelakie zarzuty dotyczące do produkcji całości to jedno, ale jak to mój kum rzekł: "To jest piękny album". I jak oddany fan tego zespołu nie mogę zaprzeczyć. Są tu momenty absolutne, momenty totalne, momenty które chwycić powinny każdego, kto kocha ten zespół, ma na półce ich wszystkie płyty, a Age Of Consent nawet i w 3 egzemplarzach.Sek w tym, że otrzymaliśmy rewelacyjny sos do spaghetti, z czarnymi oliwkami, anchois, świeżymi pomidorami, bazylią, kaparami, lecz ten makaron zdaje się być niskiej jakości i nieco rozgotowany.Kum rzekł "Nie potrafię wybaczyć temu albumowi kiepskiej produkcji, ale tu są genialne kompozycję". Mam taką cechę charakteru, że nie potrafię wybaczyć ładnej dziewczynie braku intelektu. A w tym przypadku toleruję brzydotę, bo dziewcze ma wiele do przekazania.A najbardziej szkoda mi Edwarda P. który jest wybornym muzykiem, a nie ma okazji do zrobienia tego, od czego jest w tym zespole. Gdzieś tam na półce leży zdjęcie Davida DeFeisa z autografem, mój kum mówi "Ten to ma krzywe spojrzenie....", a ja na to iż żadne spojrzenie nie zamydli mi uszu i jednak pewne mankamenty nadal będą straszyć. Coś jak chwasty pośród młodych sadzonek sosny koreańskiej.Z góry zaznaczam, że w dupie mam zdanie i opinie ludzi nie znających zespołu, nie posiadających jego płyt, posiłkujących się wydębionymi promosami (ach, nie ma to jak wydębione promosy) lub mających w dupie moją opinię na ten temat.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
