Virgin Steele - Visions Of Eden (2006)

Krążki killerskie i kompromitujące. Oryginalne i wtórne. Przełomowe i te, które duch czasów przegapił. Dyskutujcie bez wytchnienia.

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Re: Virgin Steele - Visions Of Eden (2006)

Post autor: Oenologist »

Jan Łomignat pisze:Oenologist napisał:Właśnie wróciłem z knajpy, gdzie z jednym z moich najlepszych przyjaciół pogadaliśmy na temat tego właśnie albumu. Minęły dwa lata odkąd Dave wypuścił Lilith na świat i skłamałbym, jeśli odbieram nadal ten album tak jak odbierałem go gdy posłuchałem mp3/promosa/oryginału etc. Wszelakie zarzuty dotyczące do produkcji całości to jedno, ale jak to mój kum rzekł: "To jest piękny album". I jak oddany fan tego zespołu nie mogę zaprzeczyć. Są tu momenty absolutne, momenty totalne, momenty które chwycić powinny każdego, kto kocha ten zespół, ma na półce ich wszystkie płyty, a Age Of Consent nawet i w 3 egzemplarzach.Sek w tym, że otrzymaliśmy rewelacyjny sos do spaghetti, z czarnymi oliwkami, anchois, świeżymi pomidorami, bazylią, kaparami, lecz ten makaron zdaje się być niskiej jakości i nieco rozgotowany.Kum rzekł "Nie potrafię wybaczyć temu albumowi kiepskiej produkcji, ale tu są genialne kompozycję". Mam taką cechę charakteru, że nie potrafię wybaczyć ładnej dziewczynie braku intelektu. A w tym przypadku toleruję brzydotę, bo dziewcze ma wiele do przekazania.A najbardziej szkoda mi Edwarda P. który jest wybornym muzykiem, a nie ma okazji do zrobienia tego, od czego jest w tym zespole. Gdzieś tam na półce leży zdjęcie Davida DeFeisa z autografem, mój kum mówi "Ten to ma krzywe spojrzenie....", a ja na to iż żadne spojrzenie nie zamydli mi uszu i jednak pewne mankamenty nadal będą straszyć. Coś jak chwasty pośród młodych sadzonek sosny koreańskiej.Z góry zaznaczam, że w dupie mam zdanie i opinie ludzi nie znających zespołu, nie posiadających jego płyt, posiłkujących się wydębionymi promosami (ach, nie ma to jak wydębione promosy) lub mających w dupie moją opinię na ten temat.widać, że wróciłes z knajpy
Oenologist pisze:Właśnie wróciłem z knajpy, gdzie z jednym z moich najlepszych przyjaciół pogadaliśmy na temat tego właśnie albumu. Minęły dwa lata odkąd Dave wypuścił Lilith na świat i skłamałbym, jeśli odbieram nadal ten album tak jak odbierałem go gdy posłuchałem mp3/promosa/oryginału etc. Wszelakie zarzuty dotyczące do produkcji całości to jedno, ale jak to mój kum rzekł: "To jest piękny album". I jak oddany fan tego zespołu nie mogę zaprzeczyć. Są tu momenty absolutne, momenty totalne, momenty które chwycić powinny każdego, kto kocha ten zespół, ma na półce ich wszystkie płyty, a Age Of Consent nawet i w 3 egzemplarzach.Sek w tym, że otrzymaliśmy rewelacyjny sos do spaghetti, z czarnymi oliwkami, anchois, świeżymi pomidorami, bazylią, kaparami, lecz ten makaron zdaje się być niskiej jakości i nieco rozgotowany.Kum rzekł "Nie potrafię wybaczyć temu albumowi kiepskiej produkcji, ale tu są genialne kompozycję". Mam taką cechę charakteru, że nie potrafię wybaczyć ładnej dziewczynie braku intelektu. A w tym przypadku toleruję brzydotę, bo dziewcze ma wiele do przekazania.A najbardziej szkoda mi Edwarda P. który jest wybornym muzykiem, a nie ma okazji do zrobienia tego, od czego jest w tym zespole. Gdzieś tam na półce leży zdjęcie Davida DeFeisa z autografem, mój kum mówi "Ten to ma krzywe spojrzenie....", a ja na to iż żadne spojrzenie nie zamydli mi uszu i jednak pewne mankamenty nadal będą straszyć. Coś jak chwasty pośród młodych sadzonek sosny koreańskiej.Z góry zaznaczam, że w dupie mam zdanie i opinie ludzi nie znających zespołu, nie posiadających jego płyt, posiłkujących się wydębionymi promosami (ach, nie ma to jak wydębione promosy) lub mających w dupie moją opinię na ten temat.
W którym niby miejscu Jasiu? :>
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Awatar użytkownika
Strati
Posty: 1516
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Strati »

Aż się wierzyć nie chce, że to już dwa lata. Czasem do niej wracam i zdania nie zmieniam. Brzmienie i miks strasznie zniszczyło tę płytę... Co nie zmienia faktu, że wiele w niej cudownych pozytywów
_________________
Heavy Metal Pages nr 84
https://issuu.com/heavy_metal_pages/docs/hmp_84_voivod
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Strati pisze:Aż się wierzyć nie chce, że to już dwa lata. Czasem do niej wracam i zdania nie zmieniam. Brzmienie i miks strasznie zniszczyło tę płytę... Co nie zmienia faktu, że wiele w niej cudownych pozytywów
Zobaczymy co będzie dalej...
Już dwa latai cisza.
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

Nie taka cisza. Nowa płyta została dawno zapowiedziana. No i były pierwsze reedycje w barwach Dockyard 1.
_________________
Live for today before it slips away
Your time is here and now, not in the afterlife
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Sanctified pisze:Nie taka cisza. Nowa płyta została dawno zapowiedziana. No i były pierwsze reedycje w barwach Dockyard 1.
Mam obie te reedycje.
Co do zapowiedzi, to też jestem na bieżąco, ale brakuje mi namacalnych dowodów, że coś się dzieje
Pamiętam jak ściągnąłem z neta jakąś audycję radiową przed wydaniem Visions. Były fragmenty kawałków z tej płyty. Brzmiało nieziemsko w tej kiepskiej, radiowej jakości
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

hehe po 2 latach od premiery posłuchałem od Matysa z oryginału i stwierdzam że brzmienie gitar jest o niebo lepsze od promosa! Kapelę bardzo lubię ale nie mogłem się jakoś przekonać do Visions właśnie przez ten pieprzony mix który zgubił gdzieś to co najważniejsze w metalu czyli wiosła.
Na org. naprawdę je słychać choć jak dla mnie mogły by być bardzie uwydatnione jak np. na Invictusie
8/10
Awatar użytkownika
Strati
Posty: 1516
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Strati »

Oenologist pisze:Mam obie te reedycje.
Masz zapewne także wcześniejsze wydania. Jeśli chcesz sobie posłuchać, to która wersję wybierasz?
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Strati pisze:Oenologist napisał:Mam obie te reedycje.Masz zapewne także wcześniejsze wydania. Jeśli chcesz sobie posłuchać, to która wersję wybierasz?
Oenologist pisze:Mam obie te reedycje.
Jeśli Noble Savage, to większej różnicy nie ma, ale wybieram to z T+T/Noise.
Jeśli Age Of Consent, to najczęściej pierwszej wersji, z inną okładką. Jakoś mnie bardziej przekonuje ta tracklista
_________________
In Satan's name, You're exculpated from blame, for your world turning to black
Alas the deer shoot back, before we destroy it all.
Gość
Posty: 3849
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Gość »

do dziś nie jestem w stanie przesłuchać tej płyty w całości za jednym podejściem.
Awatar użytkownika
Oenologist
Posty: 5025
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Oenologist »

Zgadzam się z autorem tematu.