Vader
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Ja naturalnie będę również...po raz trzeci. Pierwszy raz byłem w 1999 jak grali w Wakansie - Docent za garami i Shambo na basie. Ciasno było jak cholera, ale koncert odstawili ognisty masakrycznie
Też ciekawym tego Vogga
W ogóle to Peter mógłby w końcu młodszych dopuścić do koryta i pozwolić im dorzucić trochę własnych pomysłów kompozytorskich do muzyki Vader. Trochę świeżości na pewno by nie zaszkodziło.
Też ciekawym tego Vogga
W ogóle to Peter mógłby w końcu młodszych dopuścić do koryta i pozwolić im dorzucić trochę własnych pomysłów kompozytorskich do muzyki Vader. Trochę świeżości na pewno by nie zaszkodziło.
Dokładnie, po tych dwóch kawałkach z przedprodukcji jakie zamieścili na stronie oficjalnej zanosi się na razie na odgrzewanego kotleta w stylu RevelationsLast Axeman pisze:Ja naturalnie będę również...po raz trzeci. Pierwszy raz byłem w 1999 jak grali w Wakansie - Docent za garami i Shambo na basie. Ciasno było jak cholera, ale koncert odstawili ognisty masakrycznieTeż ciekawym tego VoggaW ogóle to Peter mógłby w końcu młodszych dopuścić do koryta i pozwolić im dorzucić trochę własnych pomysłów kompozytorskich do muzyki Vader. Trochę świeżości na pewno by nie zaszkodziło.
Lubię Revelations, ale druga taka płyta już chyba nikomu nie jest potrzebna. Dlatego tak liczyłem na powiew świeżości w postaci dopuszczenia Vogga do komponowania, chyba jednak nic się nie zmieniło w tej kwestii. Dlatego obawiam się o poziom Necropolis, to może być zdecydowanie najsłabsza płyta jaką do tej pory nagrali, jeśli będzie na poziomie tych dwóch utworków które słyszałem...
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Juto koncert więc napieram sobie vaderowe starocie. Kurna w ogóle się nie zestarzały
Szkoda, że od kilku lat Peter i kompania kręcą się w koło. Pierwsze 3/4 płyty pokazały, że można za każdym razem grać inaczej, pozostając zarazem w obrębie pełnokrwistej death metalowej niszy. Teraz dostajemy jedynie porządnie odgrzewanego kotlety, które wprawdzie wciąż smakują niezgorzej lecz nie robią już tak dużego wrażenia na kubkach smakowych co "De Profundis" czy "Black to the Blind". Po prostu kubki się do tego smaku już dawno przyzwyczaiły
Szkoda, że od kilku lat Peter i kompania kręcą się w koło. Pierwsze 3/4 płyty pokazały, że można za każdym razem grać inaczej, pozostając zarazem w obrębie pełnokrwistej death metalowej niszy. Teraz dostajemy jedynie porządnie odgrzewanego kotlety, które wprawdzie wciąż smakują niezgorzej lecz nie robią już tak dużego wrażenia na kubkach smakowych co "De Profundis" czy "Black to the Blind". Po prostu kubki się do tego smaku już dawno przyzwyczaiły
The Beast był czymś nowym w ich dorobku to ludzie narzekali że za melodyjne. Na Impressions In Blood odgrzali stare kotlety, ludzie narzekają, że kręcą się w kółko. Ot taka ludzka natura
Btw. dla mnie The Beast >>>> Impressions. Mogliby na nowej płycie znów coś świeżego w muzę wpleść, ale po tym co do tej pory można było usłyszeć to dostaniemy jeszcze bardziej nieświeży kotlet niż na Impressions.
_________________
Btw. dla mnie The Beast >>>> Impressions. Mogliby na nowej płycie znów coś świeżego w muzę wpleść, ale po tym co do tej pory można było usłyszeć to dostaniemy jeszcze bardziej nieświeży kotlet niż na Impressions.
_________________
