Powiem tak, za Dream Theater nie przepadam ale czego by o nich nie powiedzieć to neopowerowych patatajców (przemieszanych lub nie z amerykańskim metalem) raczej nie odgrywa. Nic dziwnego, że stawiasz wyżej Symphony X, boś po prostu na neopowerku chowany i nie masz co zaprzeczać - to jak zły dotyk, zostaje przez całe życieStranger pisze:Tylko, że Symphony X to takie wesołe granie z kategorii "progresywny powerek", pozbawione instrumentalnych onanizacji i nie potrzebnych, szpanerskich popisów. Takie niezobowiązujące z pograniczna europejskich melodyjek i amerykańskiego metalu.
.
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
