Brutal thrash i death/thrash metal
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Przyrżnąłem sobie sepulturową "Schizophrenie" pod kątem stylistyki i chyba jednak bardziej skłaniałbym się ku brutalnemu thrash'owi. Klimat wprawdzie jest mroczny, ale nieco inny, nie tak grobowy jak w muzyce zespołów stricto death'owych. Wokale także bliższe thrash'owemu szczekaniu. Mimo to do klasycznego death metalu jest niedaleko. To właśnie na "Schizophrenii" Brazylijczycy najbardziej zbliżyli się do defu. "Beneath the Remains" wprawdzie nie ustępuje jej intensywnością przekazu, ale stylistyczne wyraźniej leży po stronie thrash'u.
Album naturalnie znakomity. Na żadnej z późniejszych płyt nie udało się Max'owi i spółce wypracować (może nie mieli takiego zamiaru?
) tak specyficznej aury. Muzycy Mogiły mieli wtedy dopiero po 17/18 lat, a już potrafili skonstruować ciekawe kompozycje, w których oprócz licznych, rzeźnickich gonitw, znalazło się również miejsce na melodyjniejsze zagrywki i umiejętne operowanie klimatem. Najlepszym tego dowodem jest znakomity instrumental "Inquisition Symphony". Wszystko ładnie się ze sobą zazębia. Płyta zdecydowanie lepsza od niezłego debiutu i nieznacznie tylko ustępująca następnych wydawnictwom. 9/10
Album naturalnie znakomity. Na żadnej z późniejszych płyt nie udało się Max'owi i spółce wypracować (może nie mieli takiego zamiaru?
) tak specyficznej aury. Muzycy Mogiły mieli wtedy dopiero po 17/18 lat, a już potrafili skonstruować ciekawe kompozycje, w których oprócz licznych, rzeźnickich gonitw, znalazło się również miejsce na melodyjniejsze zagrywki i umiejętne operowanie klimatem. Najlepszym tego dowodem jest znakomity instrumental "Inquisition Symphony". Wszystko ładnie się ze sobą zazębia. Płyta zdecydowanie lepsza od niezłego debiutu i nieznacznie tylko ustępująca następnych wydawnictwom. 9/10
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
A co z debiutem Possessed? Death/thrash czy już death? Bo sam thrash (nawet brutalny) to wg mnie za mało...
Pytam o debiut, ale w zasadzie z "Beyond the Gates" i "The Eyes of Horror" też sprawa nie jest do końca jasna choć obie są bliższe czystemu thrash'owi (szczególnie TEOH) niż "Seven Churches". Różnice między jedynką i dwójką nie dotyczą jednak stopnia brutalności/intensywności bo podejrzewam, że gdyby wyposażyło się BTG w porządne, soczyste brzmienie to mordę obijałaby równie skutecznie co osławiona poprzedniczka.
Pytam o debiut, ale w zasadzie z "Beyond the Gates" i "The Eyes of Horror" też sprawa nie jest do końca jasna choć obie są bliższe czystemu thrash'owi (szczególnie TEOH) niż "Seven Churches". Różnice między jedynką i dwójką nie dotyczą jednak stopnia brutalności/intensywności bo podejrzewam, że gdyby wyposażyło się BTG w porządne, soczyste brzmienie to mordę obijałaby równie skutecznie co osławiona poprzedniczka.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
"Ritually abused" to album, który poznałem bardzo niedawno. Pewnie około 2 lat temu i początkowo trudno było mi się przekonać do tego, że to nie death metal, a właśnie bardziej thrash/death
Potęga, ogromny ciężar i mimo wszystko sporo melodii. Ciężko jest opisywać takie płyty, bo wiadomo co na takich jest - napierdalanie, często techniczne wygibasy i darcie japy. Tylko, że właśnie to stanowi o sile takich albumów
Potęga, ogromny ciężar i mimo wszystko sporo melodii. Ciężko jest opisywać takie płyty, bo wiadomo co na takich jest - napierdalanie, często techniczne wygibasy i darcie japy. Tylko, że właśnie to stanowi o sile takich albumów
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
