Brutal thrash i death/thrash metal
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Płyta jest świetna, aktualnie jestem w trakcie ustalania, czy miała ona wydanie na CD w latach 80, ale chyba nie
Dośc intensywny thrash z opętanym wokalistą i złożonymi riffami. Teraz juz się tak nie gra. Tylko znacznie gorzej oczywiście.
Może zmienmy nazwę tematu na "brutal thrash i death/thrash", bo te spory o to co jest brutalnym thrashem a co death/thrashem (dla mnie to jest brutal thrash, nie słyszę wyrozników death metalu) nie muszą oznaczac, ze nie mozna tu danego zespolu wrzucic.
Dośc intensywny thrash z opętanym wokalistą i złożonymi riffami. Teraz juz się tak nie gra. Tylko znacznie gorzej oczywiście.
Może zmienmy nazwę tematu na "brutal thrash i death/thrash", bo te spory o to co jest brutalnym thrashem a co death/thrashem (dla mnie to jest brutal thrash, nie słyszę wyrozników death metalu) nie muszą oznaczac, ze nie mozna tu danego zespolu wrzucic.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
ja też lubię wszystkie ale OWPTD uważam za album debeściacki ;]Last Axeman pisze:Ja zajebiście lubię wszystkie 3 albumy Infernali. Właściwie trudno jest mi jednoznacznie wskazać ten najlepszy. Szkoda, że panowie tak rzadko rejestrują swoje wyziewy."One Who Points to Death" chyba najbardziej intensywny z dotychczasowych.
- Last Axeman
- Posty: 13206
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
- pan_Heathen
- Posty: 9156
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Attomica - Disturbing The Noise -1991-
Totalna, brutal thrashowa miazga z Brazylii. Mają to, co najważniejsze w tego typu graniu - napierdalanie nie oznacza nieciekawych kompozycji i rozmywających się w intensywności muzyki riffów. Jedne i drugie są pierwsza klasa, pobobnie jak brzmienie i wokalista. Od 2-3 przesłuchania niemiłosiernie wciąga. Tu nie ma mowy o nudzie, zbyt długim trwaniu płyty czy odczuwalnej jednostajnosci
Totalna, brutal thrashowa miazga z Brazylii. Mają to, co najważniejsze w tego typu graniu - napierdalanie nie oznacza nieciekawych kompozycji i rozmywających się w intensywności muzyki riffów. Jedne i drugie są pierwsza klasa, pobobnie jak brzmienie i wokalista. Od 2-3 przesłuchania niemiłosiernie wciąga. Tu nie ma mowy o nudzie, zbyt długim trwaniu płyty czy odczuwalnej jednostajnosci
