Cirith Ungol
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- progmetall
- Posty: 12291
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
-
skullfucker skullfucker
- Posty: 601
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Neckbreaker pisze:Ivanhoe napisał:Ale nie dla wszystkich posiadanie dyskografii = posiadanie oryginałów. Dlatego też wybieram pośredni wariant, czyli piszę "mam na CD", albo "mam na półce". Mpchujek na półce raczej nie postawisz.Wypalone na cd postawisz
a moje wypalone cd są lepszej jakości niż oryginalne cd. wyjatek Paradise Lost, który o ile pamięć mnie nie zawodzi nie wyszedł na winyluIvanhoe pisze:Ale nie dla wszystkich posiadanie dyskografii = posiadanie oryginałów. Dlatego też wybieram pośredni wariant, czyli piszę "mam na CD", albo "mam na półce". Mpchujek na półce raczej nie postawisz.
Nie wiem czemu niektórzy tą najmniej spójną stylistycznie płytę Cirith Ungol, jaką był ich debiut, uważają za najlepszą. W obliczu takich monumentalnych zwartych dzieł jak "King Of Dead" czy "One Foot In Hell" wydaje się to conajmniej dziwne.metalofil pisze:Znam pierwsze trzy płyty i najbardziej odpowiada mi debiut, F&F. Zwłaszcza kawałek tytułowy wciąż robi na mnie wrażenie:)
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
Bo tu nie o spójność stylistyczną chodzi, po prostu;)Raf pisze:Nie wiem czemu niektórzy tą najmniej spójną stylistycznie płytę Cirith Ungol, jaką był ich debiut, uważają za najlepszą. W obliczu takich monumentalnych zwartych dzieł jak "King Of Dead" czy "One Foot In Hell" wydaje się to co najmniej dziwne.
Dwójka i trójka w ogóle mnie nie zatrzymały, do debiutu od czasu do czasu wracam, bo chcę wracać; i tyle;)
metalofil pisze:Raf napisał:Nie wiem czemu niektórzy tą najmniej spójną stylistycznie płytę Cirith Ungol, jaką był ich debiut, uważają za najlepszą. W obliczu takich monumentalnych zwartych dzieł jak "King Of Dead" czy "One Foot In Hell" wydaje się to co najmniej dziwne.Bo tu nie o spójność stylistyczną chodzi, po prostu;)Dwójka i trójka w ogóle mnie nie zatrzymały, do debiutu od czasu do czasu wracam, bo chcę wracać; i tyle;)
Dziwny masz zatem nick, mało zgodny z rzeczywistością powiedziałbymRaf pisze:Nie wiem czemu niektórzy tą najmniej spójną stylistycznie płytę Cirith Ungol, jaką był ich debiut, uważają za najlepszą. W obliczu takich monumentalnych zwartych dzieł jak "King Of Dead" czy "One Foot In Hell" wydaje się to co najmniej dziwne.
.
_________________
Będzie wojna będzie wojna, będzie krwawa rzeź...
No bez przesady, ten krążek w dyskografii CD spełnia podobną funkcję jak debiut u Manowar - czyli dobrej płyty z hardrockowym zacięciem. Typowy heavy metal faktycznie nie jest na pierwszym planie, ale też go znajdziesz.Meltorm pisze:Tak, ja też jestem zdziwiony jak to jest, że prawie każdy (rzekomo metalowiec) wymienia tą kompletnie niemetalową płytę. Jak się tak wsłuchać to to takie trochę granie w stylu dzisiejszych The Hives czy inne pseudo Rolling Stonesy Beattlesy.
