Blind Guardian

Tutaj zakładamy tematy o zespołach metalowych!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

<r><QUOTE author="Ivanhoe"><s>
Ivanhoe pisze:</s>Jaka jest średnia jeżeli chodzi o stopień złożoności? Ogólnik nad ogólnikami.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="Ivanhoe"><s>
Ivanhoe pisze:</s>Prawda jest taka, że ta plyta do Blindów w ogóle nie pasuje. Muzyka chaotyczna, symfonia nadęta do granic możliwości, długie i rozwlekłe kompozycje ("rozbudowane" tu nie pasuje), zero klimatu z dawnych lat, gitary schodzą na dalszy plan itd.<e>
</e></QUOTE>

Właśnie pasuje doskonale i jest naturalnę konsekwencją tego, co działo się na dwóch wcześniejszych albumach. A idąc dalej... od odejścia od schematu zwrotka-refren do chaosu droga jeszcze bardzo daleka, nadęta do granic możliwości symfonia poza "And then there Was Silence" pojawia się sporadycznie, a te "długie i rozwlekłe kompozycje" oscylują w granicach 5:30-6:30, więc kompletnie nie rozumiem, o czym do mnie rozmawiasz.<br/>
_________________<br/>
Live for today before it slips away<br/>
Your time is here and now, not in the afterlife</r>
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7122
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

<r><QUOTE author="Sanctified"><s>
Sanctified pisze:</s>Czy Ci się to podoba, czy nie, to osobna kwestia, ale czegoś takiego jak mnogość motywów w obrębie jednego utworu zanegować nie możesz.<e>
</e></QUOTE>

OK. Tylko że sama mnogość motywów połączona z rozdętą aranżacją nie tworzy jeszcze dobrej muzyki. Tytułowy numer z Imaginations bije pod tym względem całe ANATO. Tam jest tego wszystkiego mniej ale za to w odpowiednich proporcjach.<br/>
Swoja drogą porównanie z Rubikiem było nietrafione. U niego są łatwo zapamiętywalne, wpadające w ucho melodie natomiast po kilkunastokrotnym przesłuchaniu ANATO nie zostało mi w pamięci prawie nic z tej płyty.<br/>
Niech stanie na tym, że mi się to po prostu nie podoba ale z drugiej strony będę zdania, że wybitność A Night At The Opera jest oczywistym faktem tylko jeśli rozmawiamy o Queen</r>
Ivanhoe
Posty: 2449
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Ivanhoe »

<r><QUOTE author="Sanctified"><s>
Sanctified pisze:</s>od odejścia od schematu zwrotka-refren do chaosu droga jeszcze bardzo daleka, nadęta do granic możliwości symfonia poza "And then there Was Silence" pojawia się sporadycznie, a te "długie i rozwlekłe kompozycje" oscylują w granicach 5:30-6:30, więc kompletnie nie rozumiem, o czym do mnie rozmawiasz.<e>
</e></QUOTE>

Tu nie chodziło mi o długość utworów, gdyż 3 kompozycje z ostatniego albumu Neala Morse'a trwają 2 albo 3 razy dłużej niż te z ANATO, a w ogóle nie odczuwa się takiego wymuszonego grania, na siłę, bez feelingu z dawnych płyt.</r>
matys
Posty: 86
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: matys »

<t>z tego co pamiętam to ANATO nie podobało mi się tylko nieco pudełkowe brzmienie gitar, dawno nie słuchałem tej płyty, na pewno było tam nieco mniej agresywnych wokali Hansiego, ale nieistotne, takie płyty jak ANATO mało kto robi, ale wykracza to poza poziom rozumu muzycznego co niektórych ludzi "bo jest zbyt złożone" a co za tym idzie za trudne w odbiorze... Blind guardian z płyty na płytę szedł w stronę coraz trudniejszych w grze i przyswojeniu rzeczy, jednym się to podoba innym nie... jak się nie podoba można włączyć sobie stare cd i nie marudzić. Dla mnie płyta o wiele lepsza od ATITM...</t>
Awatar użytkownika
Bartek (BD)
Posty: 1780
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Bartek (BD) »

<r><QUOTE author="Sanctified"><s>
Sanctified pisze:</s>Bartek (BD) napisał:Nie słuchałem tej płytki od lat. Chyba do niej wrócę, by sprawdzić, czy nadal jej nie lubię.Tej płyty nie można nie lubić. Można co najwyżej nie rozumieć.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="Bartek (BD)"><s>
Bartek (BD) pisze:</s>Nie słuchałem tej płytki od lat. Chyba do niej wrócę, by sprawdzić, czy nadal jej nie lubię.<e>
</e></QUOTE>

Kurde, a na czym polega nierozumienie muzyki?</r>
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

<r><QUOTE author="Bartek (BD)"><s>
Bartek (BD) pisze:</s>Sanctified napisał:Bartek (BD) napisał:Nie słuchałem tej płytki od lat. Chyba do niej wrócę, by sprawdzić, czy nadal jej nie lubię.Tej płyty nie można nie lubić. Można co najwyżej nie rozumieć.Kurde, a na czym polega nierozumienie muzyki?<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="Sanctified"><s>
Sanctified pisze:</s>Bartek (BD) napisał:Nie słuchałem tej płytki od lat. Chyba do niej wrócę, by sprawdzić, czy nadal jej nie lubię.Tej płyty nie można nie lubić. Można co najwyżej nie rozumieć.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="Bartek (BD)"><s>
Bartek (BD) pisze:</s>Nie słuchałem tej płytki od lat. Chyba do niej wrócę, by sprawdzić, czy nadal jej nie lubię.<e>
</e></QUOTE>

Specjalnie dla Ciebie następnym razem zaznaczę całość wężykiem.<br/>
_________________<br/>
Live for today before it slips away<br/>
Your time is here and now, not in the afterlife</r>
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

<r><QUOTE author="firesoul"><s>
firesoul pisze:</s>OK. Tylko że sama mnogość motywów połączona z rozdętą aranżacją nie tworzy jeszcze dobrej muzyki. Tytułowy numer z Imaginations bije pod tym względem całe ANATO. Tam jest tego wszystkiego mniej ale za to w odpowiednich proporcjach.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="firesoul"><s>
firesoul pisze:</s>Swoja drogą porównanie z Rubikiem było nietrafione. U niego są łatwo zapamiętywalne, wpadające w ucho melodie natomiast po kilkunastokrotnym przesłuchaniu ANATO nie zostało mi w pamięci prawie nic z tej płyty.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="firesoul"><s>
firesoul pisze:</s>Niech stanie na tym, że mi się to po prostu nie podoba ale z drugiej strony będę zdania, że wybitność A Night At The Opera jest oczywistym faktem tylko jeśli rozmawiamy o Queen<e>
</e></QUOTE>

Sęk w tym, że nie tylko.<br/>
_________________<br/>
Live for today before it slips away<br/>
Your time is here and now, not in the afterlife</r>
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7122
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

<r><QUOTE author="Sanctified"><s>
Sanctified pisze:</s>firesoul napisał:OK. Tylko że sama mnogość motywów połączona z rozdętą aranżacją nie tworzy jeszcze dobrej muzyki. Tytułowy numer z Imaginations bije pod tym względem całe ANATO. Tam jest tego wszystkiego mniej ale za to w odpowiednich proporcjach.Rzecz subiektywna... ale przynajmniej dochodzimy do tego, że "A Night..." czymś się jednak różni od wcześniejszych albumów.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="firesoul"><s>
firesoul pisze:</s>OK. Tylko że sama mnogość motywów połączona z rozdętą aranżacją nie tworzy jeszcze dobrej muzyki. Tytułowy numer z Imaginations bije pod tym względem całe ANATO. Tam jest tego wszystkiego mniej ale za to w odpowiednich proporcjach.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="Sanctified"><s>
Sanctified pisze:</s>firesoul napisał:Swoja drogą porównanie z Rubikiem było nietrafione. U niego są łatwo zapamiętywalne, wpadające w ucho melodie natomiast po kilkunastokrotnym przesłuchaniu ANATO nie zostało mi w pamięci prawie nic z tej płyty.Widać kilkanaście to nadal za mało. Ja ją znam prakytcznie na pamięć.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="firesoul"><s>
firesoul pisze:</s>Swoja drogą porównanie z Rubikiem było nietrafione. U niego są łatwo zapamiętywalne, wpadające w ucho melodie natomiast po kilkunastokrotnym przesłuchaniu ANATO nie zostało mi w pamięci prawie nic z tej płyty.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="Sanctified"><s>
Sanctified pisze:</s>firesoul napisał:Niech stanie na tym, że mi się to po prostu nie podoba ale z drugiej strony będę zdania, że wybitność A Night At The Opera jest oczywistym faktem tylko jeśli rozmawiamy o QueenSęk w tym, że nie tylko.<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="firesoul"><s>
firesoul pisze:</s>Niech stanie na tym, że mi się to po prostu nie podoba ale z drugiej strony będę zdania, że wybitność A Night At The Opera jest oczywistym faktem tylko jeśli rozmawiamy o Queen<e>
</e></QUOTE>

Mimo to monumentalna stylistyka ANATO zawsze bardziej będzie mi się kojarzyć z The Prophet's Song niż z And Then There Was Silence</r>
Awatar użytkownika
Sanctified
Posty: 3530
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Sanctified »

<r><QUOTE author="firesoul"><s>
firesoul pisze:</s>Hmmm, czy ja gdzieś dałem do zrozumienia, że się nie różni...? Gdybym tak uważał to w ogóle nie było by tej rozmowy<e>
</e></QUOTE>

<QUOTE author="firesoul"><s>
firesoul pisze:</s>ANATO ma klasyczny syndrom Rubika- tozestaw piosenek, które specjalnie niczym nie wyróżniają się kompozycyjnie (choćby na tle wcześniejszych płyt)a starają się to ukryć pod rozdętą i nadmuchaną do granic mozliwości aranżacją.Muzyki jest tam dokładnie tyle samo co gdzie indziej.<e>
</e></QUOTE>

A tutaj?<br/>
_________________<br/>
Live for today before it slips away<br/>
Your time is here and now, not in the afterlife</r>
Awatar użytkownika
firesoul
Posty: 7122
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: firesoul »

<r><QUOTE><s>
</s>Podstawowy "problem" "A Night at the Opera" to... mniej piosenek, więcej muzyki<e>
</e></QUOTE>

I uważam, że ANATO własnie nie wyróżnia się na tle innych większą zawartością muzyki w muzyce.<br/>
Odróżnia się natomiast zagęszczeniem i wielością motywów, które jak dla mnie ilości muzyki w specjalnie nie zwiększają.</r>

Wróć do „Zespoły”