Albumy, które trzeba przetrawić

Ten dział jest poświęcony wszystkiemu, co wiąże się z naszą ulubioną muzyką. Newsy, ciekawostki, plotki, wydarzenia. Ile tylko dusza zapragnie!

Moderatorzy: piciu6, Sanctified

Awatar użytkownika
robpal
Posty: 4524
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Albumy, które trzeba przetrawić

Post autor: robpal »

Wyjaśniam tytuł tematu -- chodzi mi o albumy, które z pierwszym obrotem (ba, kilkoma) kompletnie nie robiły na was wrażenia, nudziły, by po jakimś czasie zacząć kopać tyłek. Albumy, które jakoś podświadomie sprawiają, że chce się do nich wrócić, choć z pozoru wcale się nie podobają.
Chyba każdy w swojej karierze słuchacza miał takie doświadczenia, więc zbieram kandydatów
Awatar użytkownika
Est
Posty: 8812
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Est »

Dla mnie ostatni album Volbeat - na początku straszne dno, a po długiej przerwie i powrocie jednak fajna płyta i znacznie lepsza od "Beyond Hell/Above Heaven". Tutaj mogę też dodać Danzig "V:Blackacidevil" - początkowo wkurw, bo to nie Danzig, a później zajebiście mi się wkręciła. Do tego grona mogę też dopisać KISS "Music From The Elder".
_________________
http://www.lastfm.pl/user/DarkEst85
https://lubimyczytac.pl/profil/2062500/Est85
Awatar użytkownika
sonen
Posty: 4199
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: sonen »

a w odwrotną stronę też można, tu by było łatwiej
Alvacast
Posty: 1715
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Alvacast »

Zacznę od dwóch klejnotów z zeszłego roku:
FALKENBACH - Asa
RHAPSODY OF FIRE - Dark Wings Of Steel
Awatar użytkownika
Frank
Posty: 2024
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Frank »

No najlepszym przykładem z mojego podwórka będzie na pewno "Dreaming Neon Black" Nevermore. Nie podobała mi się ta płytka z początku w ogóle. Jednak czymś przyciągała i wracałem do niej, aż wreszcie zatrybiło.
inne:
Candlemass - "From 13th Sun"
Slayer - "Diabolus In Musica"
Solitude Aeturnus - "Downfall"
Awatar użytkownika
robpal
Posty: 4524
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: robpal »

O, Nevermore to dobry przykład. Mi kompletnie nie weszło na początku "Dead Heart in a Dead World". Akurat byłem świeżo po kopiącym cztery litery "Enemies of Reality", i porównując do tego jakaś bez poweru ta płytka się wydawała... Teraz za to miodzio.
Awatar użytkownika
Kamilbolt
Posty: 6643
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Kamilbolt »

U mnie np. "Ghost Opera" z repertuaru Kamelot.
Mieszane odczucia miałem także przy "Cannibalised" Biomechanical czy "Seasons of Tragedy" Benedictum.
Karma
Posty: 3687
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Karma »

Kamilbolt pisze:U mnie np. "Ghost Opera" z repertuaru Kamelot.
Ja tę płytę bardzo lubię, za to nie mogę przetrawić podróby Khana:/ Im dłużej go widzę i słyszę, tym bardziej mnie rozczarowuje.. może pora, by nadał własny styl zamiast robić kalkę.., bo ostatnia płyta cóż.. nie leży mi za wybitnie.
_________________
Music:
https://www.last.fm/user/ramoneska88
Nothing is what it seems to be.
Awatar użytkownika
robpal
Posty: 4524
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: robpal »

Przecież Karevik to klasa światowa
Awatar użytkownika
Voltan
Posty: 7129
Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am

Post autor: Voltan »

a ja zaryzykuję stwierdzenie, że ostatnia płyta jest jedną z najlepszych tego zespołu