CLANNAD
Moderatorzy: piciu6, Sanctified
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Wiem, że grali i chociaż mam blisko to nie mogłem... ech...
Poznałem ich, jak pewnie inni, za sprawą Robin Hooda, tzn. znakomitego angielskiego serialu. Kupowałem co się dało: "oryginały" z Taktu itp, a jak było mnie stać to oryginalne oryginały.
Prawie się popłakałem jak kumpel przywiózł mi z Indonezji "oryginalną" dyskografię na kasetach. Kaseciak dawno mi się zepsół, i przed wyprowadzką "od mamy" wszystko posprzedawałem.
Teraz ich płyty muszę "pożyczać".....
Świetny zespół, łączący umiejętnie celtyckość z przystępnością.
Jak słucham to zamykam oczy i wędruję po świętych gajach, w których tańczą elfy a druidzi odprawiają tajemne rytuały...
Moje ulubione albumy to: Banba, Macalla i Legend (z serialu o R.H.)
_________________
podpis musi być zajebisty!
Poznałem ich, jak pewnie inni, za sprawą Robin Hooda, tzn. znakomitego angielskiego serialu. Kupowałem co się dało: "oryginały" z Taktu itp, a jak było mnie stać to oryginalne oryginały.
Prawie się popłakałem jak kumpel przywiózł mi z Indonezji "oryginalną" dyskografię na kasetach. Kaseciak dawno mi się zepsół, i przed wyprowadzką "od mamy" wszystko posprzedawałem.
Teraz ich płyty muszę "pożyczać".....
Świetny zespół, łączący umiejętnie celtyckość z przystępnością.
Jak słucham to zamykam oczy i wędruję po świętych gajach, w których tańczą elfy a druidzi odprawiają tajemne rytuały...
Moje ulubione albumy to: Banba, Macalla i Legend (z serialu o R.H.)
_________________
podpis musi być zajebisty!
- SwordMaster
- Posty: 4148
- Rejestracja: czw sty 01, 1970 12:00 am
Re: CLANNAD
Piospy pisze:byłem w niedziele na koncercie - miodzio!
pewnie, ze slucha. 15 lat minimum.Piospy pisze:Kto lubi, kto słucha?
Ja byłem - to był pierwszy koncert w Stodole, na którym miałem miejsce siedzące
Sam koncert świetny - grali 90 minut. Zagrali przekrój swojej twórczości + dwa nowe numery. Oczywiście w repertuarze nie zabrakło muzyki z "Robina z Sherwood" i "Ostatniego Mohikanina". W ogóle koncert prowadzony z jajem - opowiadali o czym mówią poszczególne kawałki, sypali żartami. I w żadnym razie nie powiedziałbym, że Maire ma już 60 lat - ani na tyle nie wygląda, ani nie zachowuje się jak 60-letnia babcia.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych][link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Sam koncert świetny - grali 90 minut. Zagrali przekrój swojej twórczości + dwa nowe numery. Oczywiście w repertuarze nie zabrakło muzyki z "Robina z Sherwood" i "Ostatniego Mohikanina". W ogóle koncert prowadzony z jajem - opowiadali o czym mówią poszczególne kawałki, sypali żartami. I w żadnym razie nie powiedziałbym, że Maire ma już 60 lat - ani na tyle nie wygląda, ani nie zachowuje się jak 60-letnia babcia.
_________________
[link widoczny dla zalogowanych][link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

